wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 11

Notka od autora xD Zaczęłam pisać rozdziały jednym kolorem.Jeśli chcecie żebym wróciła do poprzedniego  "kolorowania" rozdziałów piszcie w komentarzach :D
Miłego czytania :)
-------------------------------------------------------
Violetta
Minęły już 3 tygodnie od mojego ślubu z  Leónem a dopiero teraz wyjeżdżamy w podróż poślubną.Mieliśmy do wyboru albo Nowy Jork albo Hawaje.Oboje wybraliśmy Hawaje.Chcieliśmy odpocząć od miastowego skwaru .Właśnie siedzimy w domu i się pakujemy.

-Violu wiesz może gdzie jest moja nowa kurtka?Ta którą sobie kupiłem tydzień temu-spytał Leóś
-León a po jakiego ci kurtka na Hawajach?-powiedziałam z ironią w głosie
-A w sumie racja wezmę tą cieńszą co wisi w szafie-zaczęłam się śmiać na całego
-Dobra dobra ,odpuść sobie - powiedział "zfochowany " León
-Oj Leóś będziesz się obrażał na mnie?-powiedziałam i pocałowałam go
-Jeśli jeszcze raz tak zrobisz to nie-uśmiechnął się

Półtorej godziny później już byliśmy w samochodzie i mieliśmy jechać na lotnisko
-O kurcze-powiedział Leóś-zapomniałem zatankować!
-León!-wydarłam się-Jak mogłeś zapomnieć o zatankowaniu samochodu przed naszym wyjazdem?!
-No nie wiem no jakoś tak zająłem się czymś innym-odpowiedział z miną szczeniaczka.
-No dobra zadzwonimy do Maxiego na pewno pożyczy nam swój samochód

Tak jak myślałam Maxi od razu się zgodził.Dał nam swój samochód i poszedł do swojego domu.Pół godziny później byliśmy już w samolocie.Trochę się bałam ,bo co chwila się trzęsło.Ale przytulałam się do Leóna i czułam się bezpiecznie.Nagle zasnęłam.Śniło mi się że León całuje się z inną a ja na to patrzę i nie mogę się ruszyć.że nogi mi odmawiają posłuszeństwa.Nagle się obudziłam.León mnie przytulał i głaskał.

-Co się stało?-spytałam
-Nic krzyczałaś i cię przytuliłem-uśmiechnął się

Gdy byliśmy już w domku na Hawajach ujrzałam na środku wielki fortepian , gitarę i skrzypce.León zasiadł do fortepianu i zaczął grać Voy Por  Ti .Oboje śpiewaliśmy gdy do domku wszedł gospodarz a za nim jakaś młoda ładna dziewczyna która mówiła
-Ale Tato ja nie chce prowadzić tego interesu.Ja jeżdże na MOTORZE!!-wydzierała się na cały głos i nie patrzyła czy ktoś jest w domku czy nie ma.

León zrobił wielkie oczy i tylko wykrztusił z siebie
-L-Lara?-krzyknął na dziewczynę
-Tak?León? -dziewczyna odwróciła się i przytuliła mojego męża

Czułam się jak ostatnia kretynka.Wyszłam z domku i usiadłam na jakiejś ławce na plaży.Potem obok mnie usiadł jakiś szatyn 

-Hej coś się stało?-spytał 
-Tak ja się stałam-powiedziałam
-Oj nie smuć się taka ładna dziewczyna nie może być smutna-powiedział i się przysunął do mnie
Ja tylko pokazałam mu mój pierścionek .Widać było że chłopak się  zawstydził i szybko się odsunął

-Przepraszam ja nie wiedziałem...-zaczął-jestem Diego
-Nie nic się nie stało ja jestem Violetta -podałam rękę Diego
-A w ogóle co robisz na Hawajach?Ludzie tak poprostu sobie tutaj nie przyjeżdżają
-Ja jestem tu na podróży poślubnej-wydukałam
-Aha to rozumiem  że smutna jesteś przez swojego nowego męża?
-Nie to nie tak...a raczej tak to przez niego-Diego tylko nachylił się na demną i chciał mnie pocałować ale aj się odsunęłam i poszłam czym prędzej do pobliskiej kawiarni.
To co tam zobaczyłam a raczej kogo strasznie mnie zdziwiło León z zespołem tam śpiewali MOJĄ piosenkę.Był tam też ten Diego gdy go zobaczyłam wyszłam z kawiarni.Co dziwniejsze przed kawiarnią stały....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak myślicie kto stał??Podpowiedziałam końcówką ŁY wiem wiem rozdział miał byćna początku roku ale wena mnie naszła i cóż pojawił się!
Jednak nie jestem zadowolona z tego rozdziału ani z waszej aktywności w komentarzach.. :(
Dlatego mam ultimatum
min 5. komentarzy = rozdział 12
Wszystko oczami Violi bo wena tylko na nią mnie naszła :D
Tak wiem zła Verdas ale chcę znać Wasze opinie ...Nie obraziłabym się jeszcze za pomysły w bardzo znanej Wam zakładce :)
Jeszcze baaaardzo ważna sprawa
Dziękuję za wszystko mojej przyjaciółce Klaudii za to że codziennie wchodzi za mojego bloga i czyta te nudne stare i brzydkie posty i że mnie wspiera we WSZYSTKIM

Pozdroo...:*
V.Verdas

piątek, 23 sierpnia 2013

Co do rozdziału...

Hi!
Tu Victoria Verdas i chciałam powiedzieć że kolejne rozdziały pojawią się dopiero po wakacjach możecie mi podawać swoje pomysły na rozdział 11 w zakładkach pomysły
Pozdroo..:*
V.Verdas

sobota, 10 sierpnia 2013

Pytanko na śniadanko :)

Hej tu znowu ja.. mam pytanie.Zmienić wygląd mojego bloga na bardziej....szary? i czy mam pisać opowiadania W JEDNYM KOLORZE?Piszcie w komentarzach do tego postu
Pozdroo..:*
V.Verdas

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 10 (Rozdział niespodzianka)

Od autora xD :
Tak jak w moim poście Jeżeli na blogu będą dodawane komentarze zrobię rozdział niespodziankę..Wiem że miała być przerwa ale jak obiecałam to obiecałam.Niezapowiedziany zwrot akcji :) 
Miłego czytania =]
---------------------------------------------
Violetta
Minął już miesiąc od momentu w którym León mi się oświadczył.Jutro nasz ślub dlatego nie mogę się doczekać o 13:00 mam jechać z dziewczynami zobaczyć naszą (moją i Leóna) sale weselną.

-Dobra jedziemy?-spytała Cami z reklamówkami w rękach-Włożę je do bagażnika a wy już wsiadajcie-powiedziała brunetka i uśmiechnęła się.Cami jeździ czarnym Volvo czy jak tam..León lepiej się zna na markach samochodów.Gdy  dojechaliśmy ujrzałam tak jakby ... pałac!

-Kto to załątwił?-spytałam nieodrywająć wzroku od budynku.
-Twój mężuś-powiedziały chórkiem i zaczęły hihotać.Mi jednak nie było do śmiechu.León jest cudowny..naprawdę go kocham ,ale nie ma na co pieniędzy wydawać?Mi wystarczyła by zwykła salka i kilka potraw na stole.Muszę do niego zadzwonić.

-Halo?-usłyszałam głos mojego ukochanego
-León , kochanie czy ty nie masz na co pieniędzy wydawać?
-Ale o co chodzi?-nie zrozumiał pytania
-No co?No nasza sala wygląda jak pałac
-Rodzice mi powiedzieli że dla ciebie mam wynająć najdroższą salę i dali mi 10 tysięcy.
-Ehh León..nie trzeba było.Podziękuj swoim rodzicom ode mnie
-No właśnie..Raczej nie powiem..powiedzieli że mnie zatłuką jak ci powiem że to ich pomysł-zaczęłam się śmiać.
-León idziesz na przymiarkę?-usłyszałam głos Maxiego 

-Dobra Leóś to idz na przymiarkę .Ja muszę kończyć papa.Do jutra 
-Pa kochanie
-Oj Leóś muszę cię poinformować
-Coś się stało?
-No ta w białej sukience to będę ja-zaczęliśmy się śmiać na całego .Dziewczyny mnie zawołały i musiałam już iść

León
*Następny dzień,dom Maxiego*
Już za dokładnie 45 minut Violetta stanie się moją żoną.Nie zapraszała swojego ojca bo on nie chciał tego ślubu.Chciał żeby ona ożeniła się z jakimś młodym inżynierem.German wogóle nie liczy się ze zdaniem swojej 18 letniej córki.Już miałem na sobie garnitur i czekałem u Maxiego.On też się szykował.Byli z nami również Braco Brodway i Andres.Ślub miał się odbyć za 10 minut.Stałem już na środku a nasi goście się zbierali w kościele.Brakowało tylko Violetty.Muzyka zaczęła grać a w śnieżnobiałej sukience weszła moja piękna Viola.Za nią szły rozsypując kwiaty Camila i Franczeska.Viola podeszłą do ołtarza.Byliśmy oboje bardzo zestresowani ale bardzo szczęśliwi.Nadszedł ten moment
-Ja León Verdas biorę Ciebie Violetto za żonę i ślubuję Ci miłość wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci
-Ja Violetta Castillo biorę Ciebię Leónie za męża i ślubuję Ci miłość wierność i uczciwość małżeńską oraz żę Cie nie opuszczę aż do śmierci
-Czy ktoś ma coś przeciwko temu małżeńśtwu?-powiedział ksiądz.Nagle zauważyliśmy jedną podniesioną rękę.A była to ręka Germana...Mój Boże co on tu robi.Popatrzyłem na Viole a ona na mnie.Podsuwało nam się to samo pytanie "Co on tu robi?".Powiedzieliśmy księdzu żeby go wyprosił gdyż go nie zapraszaliśmy.Dwaj mężczyźni wynieśli Germana z kościoła.A Viola miałą jużpłakać gdy ksiądz powiedział
-Możecie się pocałować-Pocałowaliśmy się.W kościele wszyscy zaczęli bić brawo.Wesele było normalne jak każde wesele.Ale Violetta dziwnie się zachowywała.


Violetta
Nie no!Mój ojciec przesadził muszę odetchnąć wyjdę na dwór.Gdy wyszłam zauważyłam mojego ojca.Wziął mnie za rękę i powiedział
-Violetto masz to wszystko odkręcić mam już dla ciebie kandydata na męża to jest Juan.Jest młodym inżynierem i..
-Tato NIE!Mam już mężą a ciebie wogóle nie zapraszałam.Wiedziałam że możesz mi zepsuć najlepszy dzień mojego życia-W tym samym momencie León podszdł do mnie .Gdy zobaczył że płaczę przytulił mnie i powiedzał do mojego ojca
-Niech pan juz idzie.Nie zapraszaliśmy pana-W sumie byłam zaskoczona że León postawił siępo raz kolejny mojemu ojcu.Tym razem nie zrobił miny smutnego kotka tylko pocałował mnie.Coś zauważyłam.Znowu sciął grzywkę.Gdy wesele się skończyło o 03;00
rano.My pojechaliśmy do domu.Jednak byliśmy za bardzo zmęczeni żeby coś innego zrobić niż się umyć i pójść spać.Ten dzień może nie był idealny ale wiem że mam przy sobie mężczyznę swojego życia.León już zaplanował że pojedziemy w pozdróż poślubną na Hawaje już nie mogę się doczekać.


--------------------------------------
I jak?Baaardzo się starałam.Następny rozdział..nie wiem kiedy xD.Zapewne gdy mi się będzie nudzić a tak jest często więc "niedługo" ;p.
Pozdroo:*
V.Verdas

czwartek, 1 sierpnia 2013

Piszcie komentarze

Hej to znowu ja :)
Mam Prośbę.Piszcie komentarze.Nie mówcie że mam Was błagać :)
Wyrażajcie swoją opinię na temat mojego bloga oraz piszcie pomysly w zakładce "Pomysły"To moja ostatnia prośba do Was :)
Pozdroo :*
V.Verdas