niedziela, 22 września 2013

One Shot II [2/5]

W tym samym czasie pod salę Beto podeszła Lara-dziewczyna Leóna.Wściekła weszła do sali i zaczęła wrzeszczeć na całe Studio.

-León , ty ,ty.... ty świnio.Niby jesteś ze mną a przytulasz się z jakąś inną.Z nami koniec !-wyszła z sali od muzyki i szybkim krokiem poszła do domu.Zdenerwowany Verdas usiadł na krześle.Violetta wiedziała , że spotkanie z dawnym przyjacielem nie przyniesie dobrych rezultatów.Po chwili spakowała swoją torbę i wyszła.Na  pytanie Leóna odpowiedziała , że wiedziała o tym że zaraz coś zepsuje i nie powinni się dalej widywać.León próbował zatrzymać Violettę a ta powiedziała że nie chce mu psuć życia przez dziecięcą przyjaźń.

-Violetto ja myślałem o tobie przez 3 lata i tak jak jest na mojej bransoletce nigdy o tobie nie zapomniałem.Lara to Lara zrozumie to wszystko kiedy jej to wyjaśnię-dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko wyszła ze szkoły i poszła do swojego domu.Siedemnastolatek długo rozmyślał  co ma zrobić aż w końcu doszedł do wniosku że Violetta miała rację to tylko dziecięca przyjaźń-nic wielkiego.Swoją bransoletkę schował głęboko w szufladzie szafki nocnej.Jednak nie mógł o niej zapomnieć , zapomnieć o tych wszystkich chwilach spędzonych z nią w tamtych czasach.Nauka jazdy na rowerze , wypad na lody , bolesne pożegnanie się z nią na następne trzy lata.Nie mógł po prostu wymazać sobie z pamięci tych wszystkich wspomnień.A więc zdecydował , że Lara może poczekać.W domu Violetty panował chaos.Olga wrzeszczała że kocha Rammala i ma zamiar za niego wyjść a German robił za nią jedzenie w kuchni.Po chwili pod drzwiami wejściowymi prowadzącymi od kuchni stał León.Lekko zapukał w szybkę.German odszedł od kuchenki i otworzył drzwi.

-Dzień dobry co cię tu sprowadza?-zapytał ojciec Violetty.
-Może mnie pan nie pamiętać , ale jestem  synem pana dawnego przyjaciela .
-Chłopcze podaj konkrety-powiedział mocno poirytowany Castillo.
-Jestem León Verdas
-Ah León to ty?Ale wyrosłeś-German się uśmiechnął.W tym samym czasie w drzwiach pojawiła się również Violetta  a za nią Federico - syn przyjaciółki jej ojca.León  pomyślał , że Viola zerwała przyjaźń pod pretekstem zniszczenia cudzego życia tylko dlatego żeby nie zawracać sobie głowy nim i mieć więcej czasu dla swojego " chłopaka".Nic nie mówiąc Verdas odszedł pośpiesznym krokiem od willi pana Castillo.Na następny dzień ani Viola ani on nie odzywali się do siebie.Nawet nie popatrzyli się na siebie choć są w tej samej klasie.Violetta była smutna z powodu że musiała zerwać przyjaźń z chłopakiem który jako jedyny ją rozumiał.Usiadła na ławce w parku i zaczęła płakać.Po chwili koło niej zjawiła się Sudeni ( Lara , nazwisko wymyślone ).

-Odebrałaś mi chłopaka i teraz płaczesz?-zapytała
-To nie tak Lara-powiedziała Argentynka
-A jak ? -spytała bez emocji.Violetta nic nie odpowiedziała tylko zerwała sobie naszyjnik z szyji i podała jej.
-Co to ma znaczyć ?-powiedziała brunetka
-León to mój przyjaciel , poznałam go w wieku czternastu lat ale niestety musiałam wyjechać na 3 lata do Madrytu.Teraz nie chcę aby było więcej takich sytuacji jak ta i zerwałam z nim przyjaźń.-Lara usiadła koło szlochającej Violetty.Rozmawiały ok. trzech godzin.Pod koniec uznały że nie ma o co się kłócić i zostały dobrymi przyjaciółkami.

--------------------------------
I jak?Troszkę krótszy ale starałam się.Piszcie komentarze.Zasada Czytasz =Komentujesz.Pewnie i tak nikt nie posłucha.No pewnie poco słuchać młodej Verdas ;D.
Dobra papatki

Pozdroo....:*
V.Verdas

4 komentarze: