sobota, 28 września 2013

Info Info Info Info

Hej mam info.Teraz rozdziały będą dodawane rzadziej ( 14 rozdział po 3 października lub wcześniej )
3 część One Shota powinna się pojawić gdzieś za 3 dni czy coś :)
Jeszcze jedna ważna sprawa a raczej pytanie  Idziecie na 1 odcinek Violetty 2 do kina ?? :D  Ja się wybieram :)
Ok to na tyle
Pozdroo...:*
V.Verdas

niedziela, 22 września 2013

One Shot II [2/5]

W tym samym czasie pod salę Beto podeszła Lara-dziewczyna Leóna.Wściekła weszła do sali i zaczęła wrzeszczeć na całe Studio.

-León , ty ,ty.... ty świnio.Niby jesteś ze mną a przytulasz się z jakąś inną.Z nami koniec !-wyszła z sali od muzyki i szybkim krokiem poszła do domu.Zdenerwowany Verdas usiadł na krześle.Violetta wiedziała , że spotkanie z dawnym przyjacielem nie przyniesie dobrych rezultatów.Po chwili spakowała swoją torbę i wyszła.Na  pytanie Leóna odpowiedziała , że wiedziała o tym że zaraz coś zepsuje i nie powinni się dalej widywać.León próbował zatrzymać Violettę a ta powiedziała że nie chce mu psuć życia przez dziecięcą przyjaźń.

-Violetto ja myślałem o tobie przez 3 lata i tak jak jest na mojej bransoletce nigdy o tobie nie zapomniałem.Lara to Lara zrozumie to wszystko kiedy jej to wyjaśnię-dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko wyszła ze szkoły i poszła do swojego domu.Siedemnastolatek długo rozmyślał  co ma zrobić aż w końcu doszedł do wniosku że Violetta miała rację to tylko dziecięca przyjaźń-nic wielkiego.Swoją bransoletkę schował głęboko w szufladzie szafki nocnej.Jednak nie mógł o niej zapomnieć , zapomnieć o tych wszystkich chwilach spędzonych z nią w tamtych czasach.Nauka jazdy na rowerze , wypad na lody , bolesne pożegnanie się z nią na następne trzy lata.Nie mógł po prostu wymazać sobie z pamięci tych wszystkich wspomnień.A więc zdecydował , że Lara może poczekać.W domu Violetty panował chaos.Olga wrzeszczała że kocha Rammala i ma zamiar za niego wyjść a German robił za nią jedzenie w kuchni.Po chwili pod drzwiami wejściowymi prowadzącymi od kuchni stał León.Lekko zapukał w szybkę.German odszedł od kuchenki i otworzył drzwi.

-Dzień dobry co cię tu sprowadza?-zapytał ojciec Violetty.
-Może mnie pan nie pamiętać , ale jestem  synem pana dawnego przyjaciela .
-Chłopcze podaj konkrety-powiedział mocno poirytowany Castillo.
-Jestem León Verdas
-Ah León to ty?Ale wyrosłeś-German się uśmiechnął.W tym samym czasie w drzwiach pojawiła się również Violetta  a za nią Federico - syn przyjaciółki jej ojca.León  pomyślał , że Viola zerwała przyjaźń pod pretekstem zniszczenia cudzego życia tylko dlatego żeby nie zawracać sobie głowy nim i mieć więcej czasu dla swojego " chłopaka".Nic nie mówiąc Verdas odszedł pośpiesznym krokiem od willi pana Castillo.Na następny dzień ani Viola ani on nie odzywali się do siebie.Nawet nie popatrzyli się na siebie choć są w tej samej klasie.Violetta była smutna z powodu że musiała zerwać przyjaźń z chłopakiem który jako jedyny ją rozumiał.Usiadła na ławce w parku i zaczęła płakać.Po chwili koło niej zjawiła się Sudeni ( Lara , nazwisko wymyślone ).

-Odebrałaś mi chłopaka i teraz płaczesz?-zapytała
-To nie tak Lara-powiedziała Argentynka
-A jak ? -spytała bez emocji.Violetta nic nie odpowiedziała tylko zerwała sobie naszyjnik z szyji i podała jej.
-Co to ma znaczyć ?-powiedziała brunetka
-León to mój przyjaciel , poznałam go w wieku czternastu lat ale niestety musiałam wyjechać na 3 lata do Madrytu.Teraz nie chcę aby było więcej takich sytuacji jak ta i zerwałam z nim przyjaźń.-Lara usiadła koło szlochającej Violetty.Rozmawiały ok. trzech godzin.Pod koniec uznały że nie ma o co się kłócić i zostały dobrymi przyjaciółkami.

--------------------------------
I jak?Troszkę krótszy ale starałam się.Piszcie komentarze.Zasada Czytasz =Komentujesz.Pewnie i tak nikt nie posłucha.No pewnie poco słuchać młodej Verdas ;D.
Dobra papatki

Pozdroo....:*
V.Verdas

sobota, 21 września 2013

One Shot cz. I [1/5]

Czternastoletni León Verdas właśnie siedział w swoim pokoju przed komputerem i oglądał zdięcia motocykli , gdy nagle drzwi od jego pokoju otworzyła jego dziewczyna Ludmiła
-Hej León-powiedziała z uśmiechem blondynka.Ludmiła nie zawsze była wredna.Dopiero gdy zaczęła naukę w Studio 21 zaczęła się wywyższać i udawać księżniczkę.Jednak wcześniej była bardzo miłą , radosną i szczęśliwą osobą.Nie myślała o tym żeby knuć przeciwko innym ludziom.
León był rozkojarzony , bo dziś wieczorem miał przyjść przyjaciel jego ojca znany inżynier German Castillo ze swoją córką Violettą.Młody Verdas nie interesował się jeszcze muzyką.Za to wielbił motory.Violetta zaś kochała śpiewać,tańczyć i komponować nowe piosenki.Na wydarzenie to została także zaproszona Lu.

-Wiesz ,muszę się iść przygotować.Ty nie przebierasz się?-spytała dziewczyna
-Zaraz , jestem zajęty.-León cały czas zastanawiał się jaka będzie ta dziewczyna.Spodziewał się , że będzie taka jak inne.Dzieci bogatych ludzi (zwłaszcza córki) zachowują się jak królowe mody.Nie znoszą brudu i nakładają na siebie mase tapety.Gdy nadszedł czas odwiedzin León nie zdziwiłby się gdyby przed nim stanęła żywa lalka.Jednak tego się nie spodziewał.Dziewczyna którą zobaczył była ładna a zarazem naturalna i pięknie się uśmiechała.Jej wadą było to ,że była bardzo nieśmiała.Violetta była w wieku Leóna i Ludmiły jednak wyglądała bardzo młodo ,ubrana w białą skromną sukienkę z ciemno różową kokardką.Nie odezwała się przez całą kolację.Gdy wstała zaczęła szukać łazienki.Gdy wyszła z toalety w pokoju obok była masa instrumentów.Violetta podeszła nieśmiało do fortepianu i zaczęła grać melodie oraz nucić słowa.Potem można było usłyszeć śpiew ,,Podemos pintar colores al alma .Podemos gritar  sin teres allas ser la letra en mi cancion grita ya en tu vos".Po chwili wszyscy stali w drzwiach od "pokoju muzycznego " włącznie z młodymVerdasem i Ludmiłą.

-Violetto ależ ty pięknie śpiewasz-powiedziała matka Leóna.Przestraszona Violetta odeszła od fortepianu i bez słowa wyszła z domu i usiadła na pobliskiej ławce.Gdy Ludmiła już poszła León  wymsknął się po cichu z domu i znalazł Violettę rozmyślającą.

-Hej jestem León-usiadł koło dziewczyny i przedstawił się
-Ja..ja jestem Violetta ,ale mów mi Viola-podała chłopakowi rękę.Pierwszy raz rozmawiała z kimś tak swobodnie.Kilka dni później León zaprosił Violettę na wycieczkę rowerową , a ta odmówiła.Gdy León spytał się dlaczego ona cicho powiedziała ,że nie umie jeździć na rowerze.León wziął sprawy w swoje ręce.Zabrał Violettę do parku i półtorej godziny później  Viola jeździła lepiej od niego.Stali się najlepszymi przyjaciółmi.Ale tą sielankę przerwała okropna wiadomość.Violetta musiała wyjechać do Madrytu,gdyż jej ojciec miał problemy finansowe.León na pożegnanie dał Violetcie naszyjnik w kształcie połowy serca.Drugą miał zaś on na swojej bransoletce.

3 lata później
17 letnia Violetta Castillo siedziała w samolocie do Buenos Aires.Wciąż zastanawiało ją czy znów zobaczy chłopca od którego dostała naszyjnik.Często zdejmowała go sobie z szyii tylko po to aby przeczytać napis "Dla najlepszej przyjaciółki Twój L.".Dziewczyna zapomniała już imię jej dawnego przyjaciela.Bardzo chciała zobaczyć go i porozmawiać z nim tak jak za dawnych lat.Jednak  po przyjściu do domu nie wiedziała gdzie go może szukać.Wiedziała że jej ojciec nie pozwoli się z nim spotkać, gdyż chodził on do szkoły muzycznej , a Violetta od śmierci swojej matki miała zakaz śpiewania , tańczenia.Jednym słowem miała zakaz robienia to co kocha.Jednak Viola nie posłuchała kazań swojego ojca.Zaczęła po kryjomu chodzić do popularnej szkoły muzycznej Studio 21.Widziała tam wielu chłopaków , ale intrygował ją jeden .Nie wiedziała jak ma na imie i jak się nazywa , ale wiedziała , że go zna.Wiedziała , że kiedyś go już widziała.Violetta szukając swojego telefonu znalazła stare nuty do swojej pierwszej piosenki dzięki której poznała swojego przyjaciela.

Gdy weszła do Studia zaczęła grać i śpiewać tak jak za dawnych lat.

W tym samym czasie León Verdas wchodził do Studia , gdy usłyszał znajomą mu melodię.Długo myślał zanim wszedł do sali muzycznej skąd zna tą piosenkę , ale nie mógł znaleźć rozwiązania do momentu gdy usłyszał te słowa.

"Podemos pintar colores al alma podemos...."
Przed oczami stanęła mu scena z przed trzech lat , gdy zachwycał się piosenką swojej przyjaciółki.
*Ale czy to możliwe , czy to naprawdę ona ?? *Rozmyślał siedemnastolatek.Od razu spojrzał na swoją bransoletkę.Gdy piosenka kończyła się Verdas wszedł do sali i zobaczył przy fortepianie tą samą dziewczynę , która codziennie mu się przygląda.Gdy odwróciła się dopiero dostrzegł , że ma ona na szyji naszyjnik.Podszedł do niej bliżej.Spojrzał na jej naszyjnik.Był on w kształcie pół serca.

-Przepraszam , skąd masz ten naszyjnik?-spytał pewien podejrzeń chłopak.Violetta złapała naszyjnik.
-Dostałam go od ... przyjaciela - odpowiedziała cicho.
-A możesz przeczytać napis po drugiej stronie?-Zapytał León.Nieświadoma niczego dziewczyna , zdziwiona że wie on że napis znajduje się po drugiej stronie zaczęła czytać.
-"Dla najlepszej przyjaciółki Twój L.."
-León - dokończył chłopak.
-Skąd wiesz że León ??- spytała Viola.Chłopak nic nie odpowiedział tylko wyciągnął swoją bransoletkę.Natomiast na niej pisało "Choć wyjeżdżasz może na zawsze , nigdy Cię nie zapomnę"Złączył bransoletki a Violetta tylko spojrzała na nie i powiedziała

-To ty?-uśmiechnęła się.
-Nie mogę uwierzyć ale tak.Tęskniłem-rzekł León i przytulił swoją dawną przyjaciółkę.

_______________________________
I jak??Rozpisałam się zamiast rozdziału One Shot.Będzie 5 części.Mam nadzieję że się spodobało i czekacie na next :)

Pozdroo..:*
V.Verdas

piątek, 20 września 2013

Informacja :)

Hejo!!
Chciałam przekazać informację , że zakładka "Bohaterowie" została aktualizowana.Teraz jest wiele postaci których nie było a będą.I mam prośbę taką jak kiedyś kiedyś. PISZCIE KOMENTARZE. Ja nie jestem jasnowidzem i naprawdę nie wiem czy mój blog się komuś podoba czy nie ....

Ok to dziś na tyle to paaaa

Pozdroo....:*
V.Verdas

czwartek, 19 września 2013

Rozdział 13

*Następnego dnia 8.00*
Violetta
Siedzę sobie na tarasie naszego ( czyt. mojego i Leóna ) domku.Przyznam że tęsknię za deszczami w Buenos Aires.Tyle czasu na słońcu sprawia że chce mi się wrócić do domu.Jednak nie zapomnę o sprawie z moim ojcem.Nadal nie mogę uwierzyć , że kazał mi zerwać zaręczyny z Leónem ...Nie mogę uwierzyć że jest on taki samolubny i chciwy.Miałabym być żoną jakiegoś Juana.

-Kto to?-powiedział "nieznajomy" zakrywając mi oczy dłońmi
-Hmm...Maxi?
-No ejj..León odkrył mi oczy-Czy Maxi ma taką twarz?-wskazał León na swoją twarzyczkę.
-Nie nikt takiej nie ma-Uśmiechnęłam się i pocałowałam mojego męża.
-León wiesz że są tu Fran Camila i podobno dziś mają dojechać Maxi i Braco.-spytałam przeglądając czasopismo o modzie.
-Tak wiedziałem tydzień temu że przyjadą-León się uśmiechnął
-No ejj-założyłam ręce i udawałam że mam focha
-Może się odfochujesz kiedy zrobię pyszne śniadanko?-powiedział Leósiek. Tak już to widzę León plus kuchnia?Nie wierze że potrafi zrobić coś innego niż kanapki z szynką.Ja się obawiam że on pomidora nie umie pokroić.

-Dobra to przez ten czas ubiorę się-Powiedziałam i poszłam do łazienki.Wzięłam krótki prysznic  i ubrałam się w zieloną sukienkę którą kupiłam sobie jeszcze gdy mieszkałam w Madrycie.Na samym dole w walizce znalazłam jeszcze buty które idealnie pasowały do mojej kreacji.
Gdy zeszłam na dół Leónowi o mało co nie spadła jajecznica z patelni.
-Wow-wydukał
-I co podoba ci się?-zaczęłam się kręcić
-Bardzo a teraz śniadanko-powiedział León i postawił na stole dwa talerze.Przyznam że jedzenie było pyszne nie wiedziałam że on potrafi tak dobrze gotować !!.

*Buenos Aires 12.30*
Angie
German dziwnie się zachowuje cały czas chodzi rozkojarzony  i  co chwila się wścieka.Ta afera ze ślubem Violetty sprawiła że bardzo oddaliliśmy się od siebie.Chciał żeby ona ożeniła się z Juanem Camilltonem Młody inżynier.Moim zdaniem dobrze że wybrała Leóna.Znam go od paru lat i widzę że mu na Violi zależy. I to bardzo .Dziś zamierzam jechać odwiedzić Viole w końcu nie było mnie na jej ślubie.Oczywiście nie powiem nic Germanowi bo by się wściekł .Właśnie się pakuję.

-Panno Angie gdzie się pani wybiera?-spytał Rammalo wchodząc do sypialni
-Jadę do Violetty Rammalo . Nie obchodzi mnie to że German jest na nią zły dla mnie dobrze zrobiła że wyszła za Leóna.To dobry chłopak jak chcesz to powiedz Germanowi że jadę do niej proszę bardzo.-powiedziałam mu a ten tylko otworzył usta i rzekł

-Angie...-myślałam że zaraz zacznie swoje kazania-... pozdrów ją od swojego Rammalo
-Dziękuję Rammalo że mnie rozumiesz.Poł godziny potem byłam już w samolocie na Hawaje lot miał trwać około 10 godzin.
León
Właśnie siedziałem sobie na leżaczku kiedy ktoś oblał mnie zimną wodą.
-Ałaaa-krzyknąłem.Za mną Maxi i Braco tarzali się po piasku ze śmiechu.Obok nich leżało wiadro.
-O wyy... nie odpuszczę wam.
-Aha napewno-odezwał się jeden z dwóch debili (czyt.Maxi)
-Ok zakład wygram w berka ok?-obmyśliłem już swój szatański plan
-Ok na bank wygramy-Gdy zacząłem biec skręciłem w alejkę z pokrzywami ja przez nie przeskoczyłem ale chłopacy już nie zdążyli.Wtedy ja zacząłem się śmiać z chłopaków.Cali byli w bąblach.
-I kto jest lepszy i kto?-zacząłęm głupio taczyć
-Ja w tańcu powiedział obolały Maxi
-I ja - wow Braco powiedział coś po ludzku?CUD
-------------------------------------------------------------------------------
I jak?Tak wena powolutku wraca :)
Następny rozdział powinien pojawić się jutro ale nie mam pewności gdyż w piątek mam dużo zajęć .A więc to dziś na tyle
Pozdro..:*
V.Verdas

środa, 18 września 2013

Rozdział 12 + krótkie Info

Violetta
...dziewczyny ( w sensie Cami Fran i Naty ).Bardzo mnie to zaskoczyło skąd one tu? 

-Hej Violu czy ty płakałaś? - Franczeska  przytuliła mnie
-Co się stało ?- Spytała Camila
-Nie nic dziewczyny naprawdę...-zaczęłam się tłumaczyć
-Tak tak....- powiedziała Naty
-No dobra powiem wam ...-gdy zaczęłam mówić podszedł do mnie León.To niesamowite że zaledwie 24 godziny temu skakałabym ze szczęścia na jego widok a teraz jest ostatnią osobą z którą chciałabym rozmawiać.
-No dobra to my już pójdziemy- rzekła Fran i pociągnęła dziewczyny w kierunku parku

León
-I co po tym wszystkim masz jeszcze czelność się do mnie odzywać??
-Violu to nie tak - jęknąłem a ona mi przerwała
-Jak nie tak weszła jakaś dziewczyna do naszego domku i ty zacząłeś się z nią tulić- wykrzyczała ze łzami w oczach
-Violu Lara to moja przyjaciółka z dzieciństwa.Musiała wyjechać z rodzicami do Angli i powiedziała mi że kiedyś będzie jeździć-w tym momencie Viola zaczęła płakać
-Nie płacz proszę..
-León-zaczęła-to wszystko moja wina dlaczego wcześniej nie chciałam cię sluchać?
-To nie twoja wina mogłem ci od razu to powiedzieć... dziwnie wyszło

Wtedy Viola uśmiechnęła się i przytuliła się do mnie
-Nigdy więcej takich akcji , zgoda?
-Zgoda

Poszliśmy na plażę i razem spędziliśmy romantyczny wieczór tylko we dwoje

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak?Trochę krótki ale napisałam .Następny będzie dłuższy.Odpuściłam Wam te komentarze bo wiem że nie wytrzymałabym tak długo ( ja ) bez pisania nowych rozdziałów.No i info .Będę się starać o wykreślankę czy coś  w tym stylu.

Pozdroo... :*
V.Verdas

Nowy wygląd bloga !!! + Info

Hej! 
 Tu znowu ja !
Podoba Wam się nowy wygląd bloga?Mi baaardzo :) Siedziałam przed kompem ponad 3 godziny ale warto było.Nie podobał mi się dotychczasowy wygląd mojego "blogusia" :)


I przejdźmy do drugiej ważnej rzeczy.

12-13 października w kinach Helios w godzinach 12-16 , 16 będzie można zobaczyć pierwszy odcinek Violetty 2! Ja się na pewno wybiorę :>
Będzie to tydzień przed emisją Violetty 2 w Disney Channel!!!
A To link do strony Heliosa : LINK

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 11

Notka od autora xD Zaczęłam pisać rozdziały jednym kolorem.Jeśli chcecie żebym wróciła do poprzedniego  "kolorowania" rozdziałów piszcie w komentarzach :D
Miłego czytania :)
-------------------------------------------------------
Violetta
Minęły już 3 tygodnie od mojego ślubu z  Leónem a dopiero teraz wyjeżdżamy w podróż poślubną.Mieliśmy do wyboru albo Nowy Jork albo Hawaje.Oboje wybraliśmy Hawaje.Chcieliśmy odpocząć od miastowego skwaru .Właśnie siedzimy w domu i się pakujemy.

-Violu wiesz może gdzie jest moja nowa kurtka?Ta którą sobie kupiłem tydzień temu-spytał Leóś
-León a po jakiego ci kurtka na Hawajach?-powiedziałam z ironią w głosie
-A w sumie racja wezmę tą cieńszą co wisi w szafie-zaczęłam się śmiać na całego
-Dobra dobra ,odpuść sobie - powiedział "zfochowany " León
-Oj Leóś będziesz się obrażał na mnie?-powiedziałam i pocałowałam go
-Jeśli jeszcze raz tak zrobisz to nie-uśmiechnął się

Półtorej godziny później już byliśmy w samochodzie i mieliśmy jechać na lotnisko
-O kurcze-powiedział Leóś-zapomniałem zatankować!
-León!-wydarłam się-Jak mogłeś zapomnieć o zatankowaniu samochodu przed naszym wyjazdem?!
-No nie wiem no jakoś tak zająłem się czymś innym-odpowiedział z miną szczeniaczka.
-No dobra zadzwonimy do Maxiego na pewno pożyczy nam swój samochód

Tak jak myślałam Maxi od razu się zgodził.Dał nam swój samochód i poszedł do swojego domu.Pół godziny później byliśmy już w samolocie.Trochę się bałam ,bo co chwila się trzęsło.Ale przytulałam się do Leóna i czułam się bezpiecznie.Nagle zasnęłam.Śniło mi się że León całuje się z inną a ja na to patrzę i nie mogę się ruszyć.że nogi mi odmawiają posłuszeństwa.Nagle się obudziłam.León mnie przytulał i głaskał.

-Co się stało?-spytałam
-Nic krzyczałaś i cię przytuliłem-uśmiechnął się

Gdy byliśmy już w domku na Hawajach ujrzałam na środku wielki fortepian , gitarę i skrzypce.León zasiadł do fortepianu i zaczął grać Voy Por  Ti .Oboje śpiewaliśmy gdy do domku wszedł gospodarz a za nim jakaś młoda ładna dziewczyna która mówiła
-Ale Tato ja nie chce prowadzić tego interesu.Ja jeżdże na MOTORZE!!-wydzierała się na cały głos i nie patrzyła czy ktoś jest w domku czy nie ma.

León zrobił wielkie oczy i tylko wykrztusił z siebie
-L-Lara?-krzyknął na dziewczynę
-Tak?León? -dziewczyna odwróciła się i przytuliła mojego męża

Czułam się jak ostatnia kretynka.Wyszłam z domku i usiadłam na jakiejś ławce na plaży.Potem obok mnie usiadł jakiś szatyn 

-Hej coś się stało?-spytał 
-Tak ja się stałam-powiedziałam
-Oj nie smuć się taka ładna dziewczyna nie może być smutna-powiedział i się przysunął do mnie
Ja tylko pokazałam mu mój pierścionek .Widać było że chłopak się  zawstydził i szybko się odsunął

-Przepraszam ja nie wiedziałem...-zaczął-jestem Diego
-Nie nic się nie stało ja jestem Violetta -podałam rękę Diego
-A w ogóle co robisz na Hawajach?Ludzie tak poprostu sobie tutaj nie przyjeżdżają
-Ja jestem tu na podróży poślubnej-wydukałam
-Aha to rozumiem  że smutna jesteś przez swojego nowego męża?
-Nie to nie tak...a raczej tak to przez niego-Diego tylko nachylił się na demną i chciał mnie pocałować ale aj się odsunęłam i poszłam czym prędzej do pobliskiej kawiarni.
To co tam zobaczyłam a raczej kogo strasznie mnie zdziwiło León z zespołem tam śpiewali MOJĄ piosenkę.Był tam też ten Diego gdy go zobaczyłam wyszłam z kawiarni.Co dziwniejsze przed kawiarnią stały....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak myślicie kto stał??Podpowiedziałam końcówką ŁY wiem wiem rozdział miał byćna początku roku ale wena mnie naszła i cóż pojawił się!
Jednak nie jestem zadowolona z tego rozdziału ani z waszej aktywności w komentarzach.. :(
Dlatego mam ultimatum
min 5. komentarzy = rozdział 12
Wszystko oczami Violi bo wena tylko na nią mnie naszła :D
Tak wiem zła Verdas ale chcę znać Wasze opinie ...Nie obraziłabym się jeszcze za pomysły w bardzo znanej Wam zakładce :)
Jeszcze baaaardzo ważna sprawa
Dziękuję za wszystko mojej przyjaciółce Klaudii za to że codziennie wchodzi za mojego bloga i czyta te nudne stare i brzydkie posty i że mnie wspiera we WSZYSTKIM

Pozdroo...:*
V.Verdas

piątek, 23 sierpnia 2013

Co do rozdziału...

Hi!
Tu Victoria Verdas i chciałam powiedzieć że kolejne rozdziały pojawią się dopiero po wakacjach możecie mi podawać swoje pomysły na rozdział 11 w zakładkach pomysły
Pozdroo..:*
V.Verdas