piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 5

Violetta
*Popołudnie , Szpital, godzina 10.25*
León i Tomas się pobili ...o mnie .Szkoda mi ich.Konkretnie tylko Leóna bo Tomas to zwykły podrywacz i ham.Nieważne , właśnie podszedł lekarz z wynikami badań.
-Dzień dobry czy pani Violetta Castillo?-spytał lekarz przecierając okulary.
-Tak to ja
-Mamy wyniki badań pana Tomasa Here..
-Proszę przejść do wyników Leóna Verdasa-powiedziałam bez większego zastanowienia.
-No dobrze pan León w przeciwieństwie do pana Tomasa nie ma większych złamań .Tylko złamaną rękę i skręconą kostkę.-Tylko?Szczęście że nie jest odwrotnie.Do Tomasa nic nie czuję.Zostawił mnie w najgorszym okresie mojego życia.León mi wtedy pomagał i nie widział świata poza mną..i chyba nadal nie widzi :).

-Proszę pani  może  pani wejść do sali pana Leóna-powiedział lekarz-Za chwilę będą przeprowadzane inne badania więc proszę się sprężać.-Eh co za niemiły lekarz..
Weszłam do sali w której leżał León,mój dzielny León który próbował mnie bronić przed tym popaprańcem Tomasem.

León
Obudziłem się w szpitalu.Pamiętam tylko że rzuciłem się na Tomasa bo chciał znów skrzywdzić Violettę.Do sali weszła ona-Viola.Byłem prze szczęśliwy że nic jej się nie stało.Popadłbym w paranoję .Kocham ją ponad życie to jest kobieta mojego życia które trwa dopiero niecałe 18 lat.
-Violu, nic ci się nie stało?-spytałem z troską.
-Leóś nic..to ty nic nie pamiętasz?
-No nie..znaczy no tak ale nie..to znaczy trochę.Pamiętam że rzuciłem się na Tomasa i się biliśmy o ciebie i dalej nic.
-No to chyba dałeś radę bo tobie nic się nie stało a ten jest tak połąmany że chyba nie zbliży się do ciebie na kilometr-uśmiechnęła się i mnie przytuliła.
-O jeszcze coś .Lekarz powiedział że  masz złamaną rękę i skręconą kostkę dlatego --już możesz iśc do szkoły.
-To wspaniale!Dla mnie dzień bez ciebie to wieczność.-powiedziałem cały czas uśmiechając się do mojej ukochanej.            
Tomas
 Obudziłem się w szpitalu a na demną stała Ludmiła.
-Wstawaj ..Jezu jak mogłam chcieć się umawiać z takim jak ty.-powiedziałą Ludmiła łapiąc się za głowę.
-O co ci chodzi?-spytałem na pół przytomny.
-Wstawaj idziemy realizować nasz plan
-Ludmiła pogieło cię?Wszystko mnie boli i lekarz powiedział że muszę tu zostać jeszczę przez kilka dni.
-Poczekaj ja to załatwie-powiedziała stanowczo ,wyszła i zamknęła drzwi od sali.Nie wiem co tam się działo ale usłyszałem krzyk i głośny huk.Do sali weszła Ludmiła.
-Załatwione.Wstawaj-Ludmiła pomogła mi wstać i poszliśmy do jej samochodu.Powiedziała że dziś już nie idziemy do szkoły tylko będziemy kombinować co tu zrobić żeby rozwalić związek Violi i Leóna.Ona jest jakaś nienormalna mi się już znudziło to planowanie i knucie jak tu ich pozbawić szczęścia.

*Następny dzień Studio 21*
Angie
Gdy wchodziłam do Studia zauważyłam Germana z kwiatami i czekoladkami.
-German co ty tu robisz ? !-spytałam spanikowana.
-Przyszedłem do mojej krółewny i maluszka-powiedział i pocałował mnie w brzuch.
Do sali weszła Violetta-Hej co wy tu robicie?
-Violu..-zaczął German-Violu będzisz miała rodzeństwo-powiedział German przytulając  mnie.Viola zareagowała podobnie tak jak jej ojciec tylko pod koniec nie było "łał super będę miała barciszka lub siostrzyczke".
-Ale jak to Tato , Angie i tak mi malo czasu poświęcacie a tu teraz wyskakujecie z tymi dziećmi teraz będę ignorowana w domu-powiedziała Viola i wyszła.Ja prawie się popłakałam.Ale German popatrzył na mnie i powiedział
-Wszystko będzie dobrze musi się z tym oswoić-powiedział i pocałował mnie.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej mam nadzieję że rozdział się podobał.Zapraszam na kolejny jutro :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz