piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 9

León
Ojciec Violetty wparował do pokoju i zaczął wrzeszczeć.W końcu się zdenerwowałem podeszłem do niego i powiedziałem mu prosto w twarz
-Co?Nie mogę swojej narzeczonej już pocałować?-O ja!Nie wierze!Już mam przechlapane u Violi.Po 1. zacząłem wrzeszczeć na jej ojca.A po 2powiedziałem to czego oboje nie chcieliśmy.Nagle zastygłem w miejscu odwróciłem się do Violi i zrobiłem minę smutnego kotka.
Violetta
Już nie muszę niczego ukrywać León wygarnął mojemu ojcu całą prawde którą ja nie mogłam z siebie wydostać.Zrobił minę smutnego kota i myślał że go obronię.Ta jasne broi i ja mam po nim sprzątać?Chyba śni Musi się sam wytłumaczyć przed moim ojcem.
-Eee Panie Castillo..-zaczął León
-Nie nie nie nie będę tego słuchał-powiedział mój ojciec-Violetta wracasz do domu.Miałem ci to powiedzieć później ale powiem teraz.Ja Angie i ty wyjeżdżamy na stałe do Paryża!I nie ma nie!
-Ale tato.Ja tu mam dom..narzeczonego i przyjaciół.I już skończyłam 18 lat więc nie muszę robić co ty chcesz.Choć León jedziemy do domu.-powiedziałam i wziełam Leóna za rękę.Pojechaliśmy do domu.Teraz zauważyłam jak wygląda ten dom w dzień .
León

Gdy weszliśmy do domu Viola weszła do kuchni oparła się na blacie i zaczęła płakać.Od razu do niej podeszłem spytać co się stało.
-No co się stało?Ojciec znowu chce mnie wywieźć z kraju.Choć wie że mam tu przyjaciół dom ...i ciebie-zaczęła łkać jak szalona a ja ją pocałowałem.
-Violu nie pozwole żeby twój ojciec zabrał mi cię-wskazałem na jej palec-Widzisz?Teraz nikt mi cię nie odbierze.
-León jak dobrze że cię mam .Chociaż wiem że ty mnie nigdy nie potraktujesz jak rzecz i nie będziesz mną rządził-pocałowała mnie.
Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.Otworzyłem.Po drugiej stronie stał German.
-Witaj Leónie.Niech Violetta się pakuje wyjeżdżamy jutro o 06.00.-popatrzyłem na Viole.Miała już płakać.Odwróciłem się do jej ojca i powiedziałem
-Jeszcze czego?Viola tu zostaje.Z tego co wiem ma już skończone 18 lat i może sama decydować o swoim życiu.I nie pozwole panu jej zabrać.Żegnam-zamknąłem drzwi ojcu Violetty przed nosem i poszłem do niej.
-Leóś a ty się nie boisz mojego taty?-zapytała z uśmiechem
-No tak troszke..-zaczęła się śmiać na całego a ja stałem jak palant.Verdas ogarnij się takich rzeczy nie mówi się kobiecie.
-Ah Leóś.Co ja bym bez ciebie zrobiła?-powiedziałą i poklepała mnie po ramieniu.
Violetta
Oglądaliśmy telewizję aż w końcu usneliśmy na kanapie.
________________________________________________
Za pomoc w napisaniu tego rozdziału dziękuję mojej przyjaciółce Madzi Verdas :3Mam nadzieję że założy też własnego bloga w którym będzie opisywać własne historie.Oraz pomoże mi w napisaniu kolejnych rozdziałów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz